in , ,

Batman: The Enemy Within [recenzja]

Tuż przed świętami miał swoją premierę ostatni odcinek drugiego sezonu Telltale’owej serii Batman: The Enemy Within. Telltale specjalizuje się w przenoszeniu znanych komiksów lub seriali w interaktywny świat gier komputerowych, czego przykładem są takie produkcje jak, bardzo udany, The Wolf Among Us (adaptacja Fables), Game of Thrones, tudzież zeszłoroczne Guardians of the Galaxy. Batman jest pośród tych tytułów pozycją chyba najbardziej kontrowersyjną, ze względu na dość luźne podejście do pewnych stałych założeń fabularnych, które towarzyszyły niezliczonym komiksom i adaptacjom opowieści o człowieku-nietoperzu.

W pierwszym sezonie serialu Bruce Wayne musi zmierzyć się z szokującą prawdą na temat przestępczych powiązań i nadużyć, dokonywanych przez swoich rodziców, w drugim zaś staje się świadkiem, a także, do pewnego stopnia, sprawcą narodzin Jokera.

Spotkałam się z opiniami, w szczególności pochodzącymi od fanów Batmana, o niszczeniu fundamentów uniwersum i zastępowaniu ich, obecnie modnym, relatywizmem moralnym, co trochę przypomina mi dyskusje odnośnie do The Last Jedi i obchodzeniu się z kanonem przez Disneya. Z mojej perspektywy, fabularnie Telltale prezentuje interesujące spojrzenie na narodziny jednego z arcywrogów Batmana, zmieniając utarte schematy, czego przykładem może być relacja Johna Doe (Jokera) z Harley Quinn, gdzie to Harley jest postacią dominującą, kształtującą przyszłego Jokera. Nie jest to jedyna (anty)bohaterka zyskująca nową interpretację, gdyż na uwagę zasługuje również Amanda Waller, w grze przedstawiona jako szefowa enigmatycznej organizacji “The Agency”, nowy, silny gracz, rozdający karty w Gotham, a jednocześnie, przez większość sezonu, nie dająca się łatwo zaszufladkować.

Te zabawy konwencją są mocnym punktem sezonu drugiego, który rozpoczyna się powrotem Riddlera do Gotham a kończy narodzinami Jokera, zapoznając nas z całą plejadą wyrazistych postaci. Kuleje natomiast napięcie, gdyż po trzech dobrych odcinkach, dwa ostatnie prowadzą gracza do przewidywalnych zwrotów akcji i marnują potencjał świetnie zarysowanych bohaterów, takich jak Waller, sprowadzając ich do znanych (i bezpiecznych) schematów. Nie jest to problem jedynie The Enemy Within, podobną tendencję zaobserwowałam również w innych seriach, czego sztandarowym przykładem jest Life is Strange i jego sequel Before the Storm, gdzie moment kulminacyjny historii przypadł na przedostatni odcinek.

Mimo tych uwag, drugi sezon Batmana jest pozycją godną rozważenia, chociażby ze względu na sposób, w jaki twórcy gry bawią się konwencją, prowadząc gracza do zaskakująco udanej konkluzji, że drobne ustępstwa, białe kłamstwa i manipulacja potrafią zebrać dużo mroczniejsze żniwo niż moglibyśmy podejrzewać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Żegnaj mistrzu japońskiej wyobraźni

Kwietniowe zapowiedzi mangowe