in , ,

Tak zwane żeńskie narządy płciowe. Recenzja „Owocu poznania” Liv Strömquist

Komiks Liv Strömquist to w zasadzie kilka komiksów połączonych wspólnym tematem tytułowego owocu poznania, nazywanego przez autorkę czasem „tak zwanymi żeńskimi narządami płciowymi”. Wulwa, srom, dziurka, tam na dole — ani język szwedzki, ani polski nie są szczególni trafne w nazywaniu tej części ciała. Sytuacji nie ułatwia zawstydzanie naszych cipek przez tradycję cywilizacji europejskiej, ani traktowanie ich wyłącznie w odniesieniu do penisa.

W środku znajdziecie komiks poświęcony nadmiernemu zainteresowaniu mężczyzn kobiecymi narządami (skutkujące m.in. wycinaniem łechtaczek i paleniem na stosie), „Koguci grzebień do góry nogami”, czyli historia postrzegania cipek (pozwólcie, że zostanę przy tym określeniu, bo to moje ulubione, chociaż są osoby, dla których jest odrażające) w tzw. nowoczesnej cywilizacji europejskiej (wykluczające i przemocowe) oraz innych kulturach (włączające, czułe i pełne szacunku), komiks o kobiecym orgazmie (który jest trudny, mniej wartościowy i w ogóle jakiś zbędny), komiks z historiami „Ew”, czyli autentyczne wypowiedzi kobiet na temat postrzegania własnego łona przez pryzmat kultury i socjalizacji oraz „Blood moutain” poświęcony w całości menstruacji, w którym krew jest czerwona, a nie niebieska, jak nam próbują wmówić kampanie reklamowe wielkich marek produkujących podpaski i tampony, w dużej mierze odpowiedzialnych za zawstydzanie osób menstruujących za ich fizjologię…

Przygotujcie się na wiele merytorycznej treści, sporo wkurzania się na patriarchalny świat i cywilizację zafiksowaną na binaryzm płciowy, ale wszystko to w bardzo przystępnej formie i okraszone dużą dawką humoru. To nie jest kolejny komiks nastawiony na tanie moralizowanie i narzekanie, Liv po prostu pokazuje rzeczy takie, jakimi są. W znakomity sposób, w pełni wykorzystujący jej umiejętności narracyjne i manualne.

Komiks jest w większości czarno-biały, ale przeplatany planszami i minikomiksami w kolorze. Uwielbiam wyklejkę jego okładki — znajdziecie ją w nagłówku tego tekstu. Rysunki są poprzeplatane zdjęciami, rzeźbami i różnymi schematami dodatkowo ilustrującymi poruszane tematy. Jest to publikacja popularnonaukowa, nie wykorzystuje więc żadnych unikatowych zabiegów stylistycznych, ale całymi garściami korzysta z możliwości, jakie daje medium komiksowe.

Podsumowując, jestem zachwycona i mam nadzieję, że Wydawnictwo Timof i cisi wspólnicy zdecyduje się na wprowadzenie na polski rynek pozostałych komiksów tej autorki.

Opis wydawcy

Owoc poznania – najpopularniejszy album komiksowy Liv Strömquist – bierze pod lupę tak zwane żeńskie narządy płciowe. Czym one w rzeczywistości są? Dlaczego ludzkość ma tak wyjątkowo nieciekawy, niezdefiniowany, miłosno-nienawistny stosunek do owej części ciała?

W tej różnobarwnej komiksowej mozaice, z pomocą starożytnych Greków, kobiet z epoki kamienia łupanego, Sigmunda Freuda, wynalazcy płatków śniadaniowych, Śpiącej Królewny, hinduskich bogiń, raperów, podręczników do biologii i szwedzkiego dramaturga Stiga Larssona, Liv Strömquist próbuje nakreślić nam obraz organu nazwanego przez Gustave’a Courbeta „pochodzeniem świata”.
Album zawiera też czterdziestostronicowy komiks o menstruacji, Blood Mountain, który był tematem popularnej letniej audycji Sommarprat z udziałem Liv Strömquist, wyemitowanej w programie pierwszym Szwedzkiego Radia.

Autorka kontynuuje sukces swoich poprzednich albumów, jak: Hundra procent fett (Sto procent tłuszczu), Drift (Popęd), Einsteins fru (Żona Einsteina), Prins Charles känsla (Uczucie księcia Karola), Ja till Liv! (Pro-Liv!). Owoc poznania to historyczna analiza tego, jak budowana jest narracja wokół narządów płciowych, analiza nie tylko pouczającą, ale i cholernie zabawna.

„Mistrzowsko narysowany, świetnie opracowany i brutalnie zabawny”. Kathryn Hughes (2018)

„Seksedukatorka, historyczka idei i krytyczka normatywności Liv Strömquist napisała jedyny podręcznik do biologii, który trzeba przeczytać. Genialny, wyzwalający i bezlitosny”. Anna Jörgensdotter (2014)

„Wzrok Strömquist jest wyraźnie skupiony na obiekcie. Bertold Brecht określił to pojęciem Verfremdungseffekt – efektu obcości. Kiedy Strömquist portretuje współczesnych moderantów , przenosi nas tysiąc lat wstecz, żebyśmy mogli spojrzeć na tę anomalię przez pryzmat innej epoki”. Lidija Praizovic, „Aftonbladet”

„Największym atutem Strömquist nie jest jej wiedza akademicka czy historyczna, czy też nawet jej ostra i wnikliwa krytyka współczesności. Mój największy entuzjazm budzi jej rozbrajający humor i zdolność kreowania wizji przyszłości”. Elin Grelsson, „Göteborgsposten”

„Gdyby tylko dało się przejść przez życie z taką Liv Strömquist przy swoim boku… Przy każdym zetknięciu z niesprawiedliwością czy błędem myślowym można byłoby ją wymierzyć w złoczyńcę niczym naładowany humorem pistolet, zamiast stać samej bezczynnie i starać się wygrzebać z czeluści swoje mętne argumenty”. Kajsa Bergström, „Expressen”

Scen. i il.: Liv Strömquist
Tł.: Katarzyna Syty
Wyd.: Timof i cisi wspólnicy

DODATKOWE INFORMACJE
Format: 170 × 235 mm
Liczba stron:144
Oprawa: twarda
Druk: kolor + cz.-b.
ISBN-13:9788367440271
Data wydania: 22 maja 2023

Pożeraczka fabuł. Prywatnie bogini. Skromna (po mamie).

Zapowiedź nowego tytułu od wydawnictwa Studio JG

Czarne Nenufary [recenzja] #mniesiepodoba