in , ,

Nie powinnam poruszać tego temat — relacja z wernisażu Edyty Bystroń

1 lutego odbył się wernisaż wystawy Edyty Bystroń, którą objęłyśmy patronatem. Prace można oglądać do 9 marca w Bydgoskim Centrum Sztuki. Poniżej krótka fotorelacja oraz tekst opowiadania towarzyszącego wystawie.

Opowiadanie

Staję przed drzwiami i stwierdzam, że mój oddech przyspieszył, a serce bije szybciej. Nie powinno tak być, bo mam dobrą kondycję, a poza tym nie spieszyłam się, wchodząc po schodach. Nieświadomie zacisnęłam dłonie. Teraz je prostuję. Biorę głęboki wdech i wydech, rozluźniam twarz. Kąciki ust do góry. Pukam do drzwi.

Słyszę szczęk zamka, drzwi się otwierają i wchodzę.

Zdejmuję buty, witam się z osobami. Uśmiechają się i lustrują mnie wzrokiem.

Wystrój mieszkania mnie przytłacza. Każdy przedmiot o czymś przypomina.

Proponowane mi są kapcie. Te kapcie mają mordki misiów. Odmawiam. Mówię, że jest mi ciepło w stopy.

Idę do dużego pokoju. Siadam na kanapie i zatapiam się w nią. W tej kanapie jestem mała i dziwna, bo część mojego ciała się zniekształca, stopy nie dotykają podłogi.

Oglądam dekoracje, które wiszą na ścianach. A może to one oglądają mnie? Łapię się na tym, że błądzę wzrokiem po pomieszczeniu. Odczuwam niepokój. Ale by było śmiesznie, gdyby ta półka nagle spadła mi na głowę. Z tej półki posypałyby się figurki Jezusa, paprotka ze szczepki od babci, pudełeczko dekoracyjne, lampki świąteczne i inne ważne rzeczy – ułożone w specjalną konstrukcję jak z surrealistycznego obrazu.

Dostaję do jedzenia zupę. Zjadam, mimo że nie czuję głodu. Żołądek się zacisnął, a przez stres łaknienie jest na dalszym planie. Specjalnie nie jadłam przed przyjazdem, żeby mnie nie rozbolał brzuch. Przede mną kilka godzin siedzenia i zatapiania się w szorstki mebel.

Słucham opowieści, które mnie nie dotyczą. Już wiem. Nie dam rady. Nie zapytam o to, co chciałam, nigdy się nie dowiem, nie poznam prawdy. Może i dobrze. Nie powinnam poruszać tego tematu. Więc po prostu wypowiadam słowa, by nie być tą milczącą. Słowa bez znaczenia. Słowa, które są idealnie obojętne, neutralne. Ani za smutne, ani za wesołe. Coraz trudniej mówić, bo szczęka się zaciska. Ze szczękościskiem można sobie poradzić masażami i ćwiczeniami na rozluźnienie żuchwy.

Ale teraz nie masuję twarzy, tylko wstaję, bo muszę iść do toalety.

Podnoszę się i wiem, że każdy mój ruch jest obserwowany. Wszyscy bardzo chcą, żebym zrzuciła jakiś przedmiot, potknęła się o dywan albo o własne nogi, żebym wylała coś na siebie albo zrobiła inną wstydliwą rzecz.

Ale tym razem się udało i poszłam do łazienki. Bez problemu!

Edyta Bystroń (2024), opowiadanie towarzyszące wystawie „Nie powinnam poruszać tego tematu”,

Bydgoskie Centrum Sztuki, 1.02-9.03.2024

Pożeraczka fabuł. Prywatnie bogini. Skromna (po mamie).

NAGLE! Zapowiedzi komiksowe luty 2024

Ghost in the shell [recenzja]