in , ,

Rat Queens. tom 4: Najwyższe fantazje [Recenzja]

Niedawno pisałem o 3 tomie przygód Rat Queens (patrz tutaj), gdzie zachwalałem to jak seria się rozwija, fabuła jest poważniejsza i bardziej dopracowana. Intrygujące zakończenie sprawiło, że szybko sięgnąłem po czwarty tom, Najwyższe fantazje…. po czym szybko go odłożyłem aby rzucić okiem znowu na koniec trzeciego. Następnie upewniłem się czy rzeczywiście mam czwarty tom, ale okładka nie kłamie. Co jest grane?

Otóż czwarty tom rozpoczyna się w zupełnie innym miejscu i czasie, niż pożegnaliśmy bohaterki w poprzedniej części. Nie dostajemy bezpośredniej kontynuacji przygody, lecz zupełnie nową. Szczurze Królowe znowu są razem, a ich przygoda w Uniwersytecie Magów zakończyła się sukcesem, lecz autorzy postanowili nam tego nie ukazać, robiąc przeskok czasowy.

Zawarte zeszyty w 4 tomie Rat Queens, w oryginale zaliczane są do volume 2, czyli stanowią nową serię ze zresetowaną numerologią. Wydanie zbiorcze jednakże ignoruje nową numerację i w rezultacie dostaliśmy tom 4. Trudno stwierdzić czy droga jaką objął scenarzysta w poprzednim tomie przerosła go, czy też jakieś inne czynniki wpłynęły na jego decyzję.

Generalnie, zaczynając lekturę Najwyższych fantazji najlepiej zapomnieć o wątkach rozpoczętych w trzecim tomie. Klimat serii powrócił do tego sprzed wyruszenia Rat Queens do Uniwersytetu Magów, czyli mamy zabawę konwencją gatunku fantasy. Nasze bohaterki znowu wplątują się w nowe, odjechane przygody, lecz tym razem w uzupełnionym składzie. Otóż nową członkinią grupy zostaje orczyca Braga, która już nie raz pojawiła się na stronach poprzednich tomów serii. Poza tym wszystko jest po staremu, czyli wulgarnie, brutalnie z dozą suspensu, parodii i czarnego humoru. Mamy więc te składniki za które tylu czytelników polubiło tą serię.

Jednakże czuć tu zmęczenie materiału, gdyż skoro wszystko to już mieliśmy, to co dalej? Oczywiście gagi i żarty dalej bawią, jednak odnosi się wrażenie, że seria stanęła w miejscu. W trakcie lektury widać możliwości w jakim kierunku historia mogłaby dalej się potoczyć, lecz pytaniem jest czy scenarzysta znowu nie wymięknie? Póki co widać jedynie, że Wiebe postanowił skupić się mocniej na jakości dialogów. Jest ich zdecydowanie więcej, niż w pierwszych dwóch tomach serii, do których klimatem omawiany tutaj album ma najbliżej.

Należy trzymać kciuki za scenarzystę, gdyż on przynajmniej jest z serią cały czas, czego nie można powiedzieć o rysowniku. Zgadza się, mamy do czynienia z kolejnym, nowym lustratorem, Owenem Gieni. O ile styl poprzednich rysowników był zbliżony do siebie, tak nowy mocno od nich odbiega. Jest bogaty w dużą ilość szczegółów i ma charakterystyczny ,,brudny” charakter, dzięki któremu w połączeniu z bogatą paletą barw ukazany świat wydaje się być jeszcze bardziej fantastyczny. Ponadto jego styl nosi elementy kreskówki co dodaje dynamiki, a niekiedy nawet mroku, co najlepiej oddaje mimika postaci.

Jednocześnie ta sama technika równie dobrze podkreśla humorystyczny aspekt przedstawionych scen. W moim odczuciu kolejna zmiana rysownika wyszła na plus dla serii i oby nie było następnych.

Rat Queens. tom 4: Najwyższe fantazje wykazuje fabularny spadek poziomu w porównaniu do poprzedniego tomu, lecz utrzymuje humorystyczny poziom całej serii. Oby zrobienie przez scenarzystę kroku w tył wyszło dla Rat Queens w kolejnych odsłonach ich przygód na plus. Póki co mimo pewnych wad album ten dostarcza sporą dawkę radochy i jest warty polecenia.

Dane techniczne:

  • Scenariusz: Kurtis J. Wiebe
  • Rysunek: Owen Gieni
  • Wydawnictwo: Non Stop Comics
  • Tytuł oryginalny: Rat Queens Volume 4
  • Wydawca oryginalny: Image Comics
  • Liczba stron: 128
  • Format: 170×260 mm
  • Oprawa: miękka
  • Papier: kredowy
  • Druk: kolor
  • Cena okładkowa: 42 zł

 

Superman – tom 1 – Saga jedności: Ziemia widmo [Recenzja]

Bloodborne – tom 1 – Śmierć snu [Recenzja]