in , ,

Rykoszet po raz drugi [recenzja]

Po dwóch tomach przygód Dariusza Sudera (czyli po Niewiadomej i Niepamięci) wydawnictwo Videograf postanowiło przypomnieć nam poprzedniego bohatera Marka Stelara, Roberta Krugłego, wznawiając w marcu 2018 debiut pisarza, Rykoszet. Warto po niego sięgnąć w oczekiwaniu na ostatni tom serii o Suderze.


Książka, zwłaszcza jak na debiut kryminalny, skonstruowana jest dość nietypowo. W zasadzie bardzo szybko dowiadujemy się kto zabił, ponieważ historia przebiega dwutorowo: z jednej strony poznajemy losy rodziny rozstrzelanego za zdradę oficera Ludowego Wojska Polskiego, z drugiej zaś – przebiegające współcześnie śledztwo w sprawie seryjnego mordercy. Oczywiście oba wątki zmierzają ku sobie, by się ściśle spleść w ostatecznej konfrontacji. Skoro wiemy, kto zabija, to po co czytać kryminał w ogóle? Zapewne po to, by prześledzić drogę, jaką przebywa normalny człowiek, nim stanie się psychopatą. I ukazanie, że nikt nie rodzi się mordercą, ale że każdy może nim zostać, jeśli spotka go w życiu wystarczająco wiele krzywd od ludzi. Mordercy są wytworem społeczeństwa, w którym żyją. A do głównego adwersarza naprawdę przez większość czasu czułam sympatię, współczułam mu i kibicowałam, aby życie mu się wreszcie ułożyło.

To, za co lubię książki Stelara, to między innymi ich lokalizacja – akcja dzieje się jak zawsze w Szczecinie i jego okolicach. Co ciekawsze – pokazuje miasto na przestrzeni kilkudziesięciu lat, w dwóch różnych ustrojach i podczas transformacji ustrojowej. Miasto sportretowane jest wiernie i refleksyjnie – narrator duma nad powszechną szyldozą oraz rozważa, czy powolne tempo zmian jest dla miasta lepsze, czy gorsze. Tak, nie jest to typowy kryminał z wartką akcją i szybkimi jej zwrotami. Co nie znaczy, że jest nudny. Narrator pozwala sobie i swoim bohaterom na przemyślenia, życie osobiste poza wątkiem śledztwa (chociaż oczywiście w dopuszczalnych granicach, by z kryminału nie powstał tasiemiec obyczajowy). Fabuła rozwija się powoli i płynie w tempie własnym, ale odpowiednim, przyspieszając pod koniec w twiście rozwiązania akcji. Które nie do końca mnie przekonuje – zmiany psychologiczne w bohaterach także zbyt gwałtownie w nim przyspieszyły. Ale nie ma co się czepiać debiutanta.

Trzeba przyznać, że Stelar od początku wykazywał się solidnym przygotowaniem do poruszanych tematów – widać, że sięgał do materiałów źródłowych na temat dawnego Szczecina oraz dokonał rzetelnych konsultacji. Co ciekawe, mimo że miał przy tym wznowieniu taką szansę, nie zdecydował się na korektę swojego najsłynniejszego bubla – a mianowicie toczącej się butelki po wódce Luksusowej, która od zarania swoich dziejów jest kwadratowa… Być może zachował to ku pamięci własnej, ku przestrodze, a może z sentymentu dla anegdoty, którą bardzo chętnie przytacza we wszelkich wywiadach.

Również już w swojej pierwszej powieści autor pokazał, że nie dzieli świata na dobry i zły, że dostrzega jego odcienie szarości. I że skłania się do pisarstwa rzetelnego, podbudowanego solidnym przygotowaniem i nie sprowadzającego się do kryminałów w stylu “zabili go i uciekł”, a do literatury nieco refleksyjnej, skłaniającej do przemyśleń i będącej również tubą jego własnych rozważań i przekonań. Na tym właśnie bazuje w dalszych częściach przygód Krugłego (czyli w Twardym zawodniku i Cieniu). Do tych podstawowych założeń wraca też w kolejnej trylogii, mimo nieco inaczej zbudowanej postaci Sudera, którego czyni bohaterem jej przygód. Widać, że autor ma pomysł na swoje pisarstwo i skrzętnie go realizuje. Co nas, czytelników, może tylko cieszyć. Pozostaje nam tylko czekać na ostatnią część trylogii “Nie” – Nietykalnego.

PS. Krugły nie jest tak dobrym bohaterem, jakby chciał tego sam autor w wywiadach. Krugły gada w kinie podczas seansu!

Opis z okładki
Szczecin, rok 2010. Robert Krugły, oficer Komendy Wojewódzkiej Policji, oraz prokurator Mateusz Michalczyk próbują wyjaśnić sprawę dwóch niemal identycznych zabójstw, popełnionych w odległych miejscach województwa. Zbrodnie łączy sposób ich dokonania, a także osoba starosty wołogardzkiego. Sytuacja komplikuje się, kiedy w ten sam sposób, w samym centrum Szczecina ginie ogarnięty manią zbieractwa stary człowiek. W tle tych wydarzeń poznajemy losy Tadzika Rudzkiego, którego ojciec, podoficer Ludowego Wojska Polskiego, w 1968 roku został stracony za szpiegostwo na rzecz obcego wywiadu. To i następne dramatyczne przeżycia naznaczają chłopca na całe życie…

Przeczytaj fragment online.

Marek Stelar – rocznik 1976. Z wykształcenia architekt, buszujący na obrzeżach zawodu; miłośnik kryminałów i horrorów, muzyki elektronicznej XX wieku; squasha, w którego już nie zagra, i wybrzeża Bałtyku, gdzie uwielbia jeździć o każdej porze roku. Zafascynowany Berlinem i starym Szczecinem. Nakładem Wydawnictw Videograf ukazały się trzy jego kryminały — Rykoszet (2014), Twardy zawodnik (2015) i Cień (2016). Twardy zawodnik w plebiscycie organizowanym przez portal Kostnica zdobył nagrodę Złoty Kościej w kategorii Najlepszy Kryminał Roku 2015.

  • Autor: Marek Stelar
  • Tytuł: Rykoszet
  • Wydawnictwo: Videograf
  • Premiera drugiego wydania: 13 marca 2018

Pożeraczka fabuł. Prywatnie bogini. Skromna (po mamie).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Centrum Wszechświata [recenzja]

Spotkanie ze Szczepanem Atroszką [video]