in , ,

Superman #6: Imperius Lex [recenzja]

Mimo, iż szósty tom przygód Supermana z DC Odrodzenie nosi tytuł Imperius Lex, to tak naprawdę tytułowa historia jest jedną z trzech zawartych w tym albumie. W związku z tym jego obszerność jest większa, co za tym idzie, również cena. Lecz nie ma co narzekać, gdyż jest to naprawdę dobry komiks 🙂

Opis wydawcy: Szósty tom przygód Supermana w ramach linii wydawniczej DC Odrodzenie. Darkseid nie żyje. Korona Apokolips jest na wyciągnięcie ręki. Wszyscy lordowie z piekielnego świata toczą grę o tron na niespotykaną dotąd skalę. Nagrodą jest absolutne panowanie nad niewypowiedzianym złem. Jedynie Superman i Lex Luthor stoją im na drodze. Dwóch największych wrogów musi odłożyć na bok waśnie i połączyć siły, żeby zaprowadzić pokój na Apokolips, zanim groza z ognistych studni wyleje się na cały wszechświat. W międzyczasie mroczne bóstwa – od Babci Samo Dobro po Steppenwolfa – rywalizują o władzę, wykorzystując Lois Lane i Superboya jako pionki w zabójczej grze. Superman zna cenę, jaką wszyscy zapłacą, jeśli on i Luthor zawiodą.

Zawartość tomu rozpoczyna, tytułowy Imperius Lex. Historia ta jest zwieńczeniem drogi jaką podjął Lex Luthor jeszcze w czasie New 52 (Nowe DC Comics). Mamy tu do czynienia z nawiązaniami do Wojny Darkseida, a miejscem akcji, jest pogrążona w walkach o władzę, planeta Apokolips. W wyniku działań udręczonych ciągłym konfliktem tamtejszych mieszkańców, Luthor oraz Kentowie trafiają na ten piekielny świat. Przed Supermanem staje nie lada zadanie, gdyż musi przerwać rozlew krwi oraz ocalić swoją rodzinę.

Kolejna historia to wzruszający one-shot zatytułowany Na Księżyc i z powrotem, który opowiada o wycieczce dzieci ze szpitala w Metropolis, do Satelity Ligii Sprawiedliwości. Mali pacjenci dziecięcej onkologii spotykają największych bohaterów Ziemi, co jest spełnieniem ich marzeń.

Album zamyka dwuzeszytowa historia Ostatnie Dni. W trakcie obchodów rocznicy zniszczenia Kryptona, Superman i Superboy dowiadują się o planecie, która niebawem ma podzielić los ich ojczystego świata. Niosący pomoc herosi muszą skonfrontować się z niezwykle religijną rasą, która mimo stania u progu zagłady wcale nie chce wsparcia.

Wszystkie 3 historie są ciekawe oraz zupełnie od siebie różne, dzięki czemu lektura tego komiksu sprawia przyjemność. Szczególnie intrygujący jest wątek Lexa Luthora i przemiana jaka w nim zachodzi na końcu pierwszej historii. Czyżby miał powrócić stary, (nie)dobry Luthor, którego wszyscy kojarzą?

Graficznie szału nie ma.  Nad zawartością albumu pracowały rzesze ilustratorów, dlatego mamy tu do czynienia z różnorodnością stylistyczną, co dla jednych będzie plusem a dla innych minusem. Ja osobiście za misz-maszem w kwestii graficznej nie przepadam. Tym bardziej, iż przy niektórych pracach fatalnie wypada mimika postaci.

Imperius Lex jest tytułem godnym uwagi dla fanów Człowieka ze Stali. Pozycja ta wg mnie stanowi kamień milowy w wątku skupiającym się na stosunkach Supermana pochodzącego sprzed Flashopint z Lexem pochodzącym z New 52. Jest to relacja, która ciągnie się od pierwszego tomu przygód Supermana w DC Odrodzenie i zapewne intrygowała wielu czytelników, dlatego warto zapoznać się z tym albumem. Polecam!

Dane techniczne:

  • Scenarzysta: Peter J. Tomasi, Patrick Gleason, James Robinson
  • Ilustrator: Doug Mahnke, Ed Benes, Doug Mahnke, Stephen Segovia, Travis Moore, Jack Herbert
  • Wydawnictwo: Egmont
  • Liczba stron: 156
  • Format: 16.7×25.5cm
  • Oprawa: miękka
  • Papier: kredowy
  • Druk: kolor
  • Cena okładkowa: 49,99

SMS [#Żyjek35]

Batman: Detective Comics #5: Życie w samotności [recenzja]