in , ,

Deadly Class – 9 – 1989 [Recenzja]

Maszynka do kości

Jedna z moich ulubionych serii aktualnie wychodzących w Polsce, Deadly Class, doczekała się 9 tomu.
Zobaczmy jakie zaskakujące zwroty akcji nas czekają w tym albumie.
A dzieje się w tej odsłonie serii.
Oj dzieje…

Przede wszystkim 9. tom skupia się głównie na postaci Marcusa. W końcu to od niego rozpoczęła się cała seria.
Dostajemy w tym albumie pokaźną ścianę jego wewnętrznych monologów.
Wizualnie może to odstraszać ale za to daje nam to wgląd w jego psychikę i widzimy wyraźnie jak ta postać wyewoluowała od początku serii.
Ponadto obserwując jego relacje z innymi uczniami King’s Dominium, można dostrzec potencjał na dalszy rozwój Marcusa.
Marcus cieszy się popularnością w szkole, co jest w niesmak co niektórym popularniejszym uczniom.
Niestety, jak już przyzwyczaiła nas ta seria, plan Marcusa na dokonanie zemsty nie idzie dokładnie po jego myśli. Powrót Sayi oraz coraz bardziej pogrążająca się w ciągłym imprezowaniu Maria skutecznie odciągają go od ustalonego przez niego celu.

Zresztą młodzieńcze problemy jak i te znacznie poważniejsze, wynikające z profilu ośrodka szkoleniowego do jakiego uczęszczają nasi bohaterowie, im wszystkim dają się we znaki.
Zwady, konflikty, rozstania jak i nowe miłości bardzo urozmaicają fabułę. Dorzućmy do tego dziwaczny kult, pełen mięcha armatniego w swoich szeregach i robi się bardzo ciekawie.
Co więcej, już od poprzedniego tomu czuć było że zbliża się jakaś gruba akcja, która mocno zmieni rozstawienie pionków na planszy.
Za wiele nie spojlerując warto jedynie przypomnieć że w tej serii, żaden z głównych bohaterów nie ma co liczyć na status pewniaka od strony czytelnika. W Deadly Class śmierć może dosięgnąć każdego.

Historie Ricka Remendera mają rozmaite tempo, które płynnie przechodzi z jednego w drugie. Strona wizualna komiksu jak zwykle dotrzymuje tempa, za co wyrazy szacunku należą się Wesowi Craigowi, który wciąż zaskakuje swoim kunsztem ilustratorskim.

Deadly Class dobiło do 9. tomu i przy recenzji każdego z wcześniejszych zaznaczałem jak świetna jest to seria i zachęcałem do zapoznania się z nią. Nie inaczej jest i teraz.
Więc pozostaje mi jedynie wyłącznie wyczekiwać kolejnej odsłony serii. Szczególnie że końcówka omawianego tu tomu pozostawia czytelnika nienasyconym 🙂

 

Dane:

  • Scenarzysta: Rick Remender
  • Ilustrator: Wes Craig
  • Tłumacz: Paweł Bulski
  • Wydawnictwo: Non Stop Comics
  • Format: 170×260 mm
  • Liczba stron: 130
  • Oprawa: miękka
  • Papier: kredowy
  • Druk: kolor
  • ISBN-13: 9788382302790
  • Data wydania: 30 czerwiec 2022
  • Cena okładkowa: 54,90 zł

Śmierć z nieba [Recenzja]

Roubote Guilliman: Władca Ultramaru [Recenzja]