in , ,

Mity Cthulhu według Lovecrafta

Mizogin i rasista? Nie da się wykluczyć. Twórca jednego z najbardziej popularnych uniwersów grozy we współczesnej popkulturze? Jak najbardziej. Dlatego gdy widzę coś opatrzone nazwiskiem Lovecrafta, po prostu nie ma możliwości, żebym się nie pokusiła o zajrzenie do środka… I tak w moje ręce trafił nowy komiks od wydawnictwa Elemental — Mity Cthulhu według Lovecrafta.

A co w środku? Krótkie wprowadzenie do mitologii Chutulhu Jose Villarrubia, prolog i wstęp Estebana Maroto (wszystkie tekstowe) oraz 3 historie lovercraftowe: Bezimienne miasto, Ceremoniał oraz tytułowe Mity Cthulhu według Lovecrafta.

Rysownik nie ingeruje (poza wprowadzeniem stosownych skrótów) w treść prezentowanych historii. Zostawia lovercraftowe mięso z całym dobrodziejstwem inwentarza, czyli specyficznym, XIX-wiecznym prowadzeniem narracji, ubóstwem dialogów, poszarpaną fabułą złożoną z jakoby odnalezionych rodzinnych dokumentów itd. Ja to bardzo lubię, ale jest to pewna klasyka ówczesnej literatury, niekoniecznie stosowana we współczesnych tekstach.

Nie o same fabuły tu jednak chodzi, bo Maroto zapewne zakładał, że są to historie potencjalnie znane odbiorcom, w końcu czerpał z opowiadań jednego z najpopularniejszych twórców tekstów grozy na świecie. Chodzi o sposób przedstawienia ich za pomocą narracji wizualnej, oddanie tego specyficznego, ciężkiego, weirdowego klimatu za pomocą biegłej kreski rysownika.

I to udaje się doskonale. Uważam, że jego sztuka doskonale współgra z tymi oparami szaleństwa i odmętami grozy, które sprowadza na papier. Mimo że sam twórca wydał komiks po wielu latach i we wstępie informuje, że obecna technologia pozwoliłaby mu to oddać lepiej, to ja znajduję jednak urok w takim właśnie rysunku — niepokojącym, czarno-białym, pełnym cieni, mroku i rozedrganych kresek. Lovercrafotowe potwory kryją się w ciemnym tuszu gotowe zaatakować nieświadomą niczego ludzkość w każdym momencie.

Lektura bardzo klimatyczna, polecam miłośnikom Lovecrafta, ale i szeroko rozumianej grozy i horroru zwłaszcza w ich klasycznej odsłonie.

Esteban Maroto

Esteban Maroto (ur. w 1942 r.) to hiszpański artysta komiksowy. Urodzony w Madrycie, rozpoczął swoją karierę w latach 60. XX wieku serią Cinco por infinito, opublikowaną w języku angielskim przez Continuity Comics jako Zero Patrol. Rysował dla wydawnictw Marvel, DC i Warren oraz dla wielu czasopism. Ilustrował także książki. W Polsce jego Mity Ctulhu według Lovecrafta wydało wydawnictwo Elemental.

Opis wydawcy

Genialny Esteban Maroto perfekcyjnie wpasował zawartość – trzy najlepsze historie Howarda Phillipsa Lovecrafta, mistrza kosmicznej grozy – w kadry i dymki. Komiksy te przeleżały w zapomnieniu ponad trzydzieści lat, aby przypomnieć o sobie w starannym, kompletnym i niepozostawiającym miejsca na wątpliwości wydaniu, które trafia teraz do waszych rąk. Cała kariera Marota zaświadcza o tym, że jest on artystą płodnym i wszechstronnym, ale właśnie w niniejszym albumie ukazuje swoją najmniej znaną i docenianą twarz mistrza horroru.

Scen. i il.: Esteban Maroto
Tł.: Jakub Jankowski
Wyd.: Elemental

Seria: Mity Cthulhu
Format: 215 × 290 mm
Liczba stron: 80
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: cz.-b.
ISBN-13:9788396912572
Data wydania: 20 kwietnia 2024

#współpracarecenzencka

Pożeraczka fabuł. Prywatnie bogini. Skromna (po mamie).

Zakazane szlaki — antologia opowiadań. Fantastyka charytatywna

Majówka w teatrze [z teatralnego notesu]