in , , ,

Roubote Guilliman: Władca Ultramaru [Recenzja]

Herezja Horusa – Prymarchowie

Po zapoznaniu się z trylogią Mroczne Imperium naszła mnie ochota by lepiej poznać jej głównego bohatera, czyli Prymarchę Ultramarines, Roboute’a Guillimana.
Wtedy sobie przypomniałem, ze przecież wyszła książka poświęcona mu w ramach serii
Herezja Horusa – Prymarchowie. Mowa o Roubote Guilliman: Władca Ultramaru, którą chciałbym tutaj omówić.

Opis wydawcy:

Na długo przed przybyciem Imperium królestwo Ultramaru rządzone było przez Roboute Guilliama, ostatniego króla-wojownika z Macragge. Nawet dowiedziawszy się prawdy o swym dziedzictwie, jako Prymarcha i syn Imperatora, nadal rozszerzał swe dominimum tak efektywnie i pokojowo jak tylko się dało, mając pod swoją komendą XIII Legion, Ultramarines.

Teraz stając naprzeciw wrogiemu imperium, na kontrolowanej przez orków planecie Thoas, Gulliman musi ostrożnie dobrać swój arsenał – inaczej jego sny o lepszej przyszłości mogą zniknąć raz na zawsze. 

 

Konflikt w powieści rozgrywa się na trzech odrębnych frontach. Mamy Ultramarines walczących z Orkami, by wyzwolić planetę Thoas i przywrócić prymat ludzkości nad tym od dawna upadłym światem. Mamy wewnętrzny konflikt Guillimana oraz skutki kontrowersyjnej decyzji Prymarchy XIII Legionu, by wynieść kapitana liniowego na przywództwo całego Zakonu, którego nigdy nie był częścią.
Widzimy, jak Guilliman jest w pełni zaangażowany w planowanie i prowadzenie swojej wojny, ale jednocześnie wyraźnie myśli o tym, czego oczekuje aby osiągnąć świetlaną przyszłość dla ludzkości. Czasami jest trochę jak chodzący podręcznik, co nie zawsze ułatwia czytelnikowi, a nawet jego synom, ogarnięcie go. Jest za to bardzo charyzmatyczny i na tyle potężny, by osiągnąć swoje cele..
Natomiast jeśli nie jesteś fanem teoretyzowania, spodoba ci się, gdy jego krew się podniesie i ruszy do boju!

Inne postacie są mniej szczegółowe, ale wciąż wciągające: od dzielnego Mariusa Gage’a po oficerów 22. Zakonu, którzy ponoszą główny ciężar przetasowań Guillimana. Tymczasem orki są przedstawiane jako wyjątkowo wartościowy wróg, naprawdę niebezpieczny i czasami zdolny zaskoczyć nawet Prymarchę.

Rozmyślania Guillimana oraz jego metody naprowadzania Ultramarines do wyciągania własnych wniosków, momentami prowokują czytelnika do rozmyślania. Robi to także inny element tej książki.
Każdy z dziewięciu rozdziałów opatrzony jest interludium zaczerpniętym z traktatów Roboute Guillimana i refleksji na temat wojny, wstrząsów kulturowych i morale. Często są one sygnałem w jakim kierunku podąży opowiadana historia.

Oczywiście nie mogło tu zabraknąć również akcji. XIII Legion stawia czoło Imperium Orków a autor opisując sceny batalistyczne często sięga po określenie „zielone morze Orków” co pozwala sobie wyobrazić z jak licznym przeciwnikiem przyszło się zmierzyć Kosmicznym Marines.
Guilliman osobiście prowadzi swoich synów a jego czyny ukazują że w niczym nie ustępuje swoim bardziej agresywnym braciom.

Fani Ultramarines i ich Prymarchy powinni obowiązkowo zapoznać się z Roubote Guilliman: Władca Ultramaru. Natomiast Ci co mają mieszane uczucia wobec tej postaci, niech dadzą mu szansę i sięgną po ten tytuł. Może odmieni Wasze zdanie? 😉

Dane:

  • Autor: David Annandale
  • Wydawnictwo: Copernicus Corporation
  • Format: 135×205 mm
  • Liczba stron: 208
  • Oprawa: Twarda
  • ISBN-13: 9788361656951
  • Data wydania: 22 październik 2020
  • Cena okładkowa: 48:00 zł

Deadly Class – 9 – 1989 [Recenzja]

Diuna. Ród Atrydów – 3 [Recenzja]