https://www.japanator.com//ul/31520-Valentines.jpg
in , ,

Chocolate love

czyli o japońskim świętowaniu Walentynek

Witam wszystkich wielbicieli kultury Japonii i zapraszam do mojego osobistego zakątka „Opowieści z Nihon-sekai”. Będąc fanem wszystkiego, co kojarzy się z Krajem Wschodzącego Słońca od wielu lat, postanowiłem dzielić się swoją pasją z innymi i tak narodził się pomysł tego działu. Postaram się pisać o różnych aspektach kultury japońskiej – współczesności, codzienności i tradycji. Mam nadzieję, że oprócz mojej satysfakcji, posłuży on również zaspokajaniu ciekawości czytelników. Tak oto „Youkoso!” A na pierwszy ogień o dzisiejszym święcie – w wydaniu japońskim.

Kraj Kwitnącej Wiśni, lubujący się w „zapożyczaniu” zwyczajów z innych kultur (i dodawaniu do nich rdzennych elementów), nie omieszkał zaszczepić w społeczeństwie również chęci do obchodzenia Święta Zakochanych. Celebracja tego pełnego uczuć dnia przebiega jednak inaczej niż w kulturze amerykańskiej, czy europejskiej, co zresztą nie dziwi, z powodu podkreślania od wieków  (szczególnie przez samych Japończyków) wyjątkowości japońskiej kultury. Jak zatem to lutowe święto spędzają młodzi zakochani z Tokio, Osaki lub Sapporo? Zależy, z której strony spojrzeć. Tego dnia jedynym zadaniem mężczyzn jest odbieranie przygotowanych specjalnie dla nich prezentów. O wiele więcej wysiłku muszą w to włożyć dziewczęta/kobiety, ponieważ na nich spoczywa właśnie przygotowanie upominków i wręczanie ich wybrańcom. Taki podział powinności wynika oczywiście z patriarchalnej struktury społeczeństwa japońskiego, sięgającej swymi korzeniami setki lat w przeszłość. Mężczyźni, uznawani do dziś za potomków dzielnych i honorowych samurajów, nie mogą okazywać słabości, rozmawiając np. publicznie z kobietami lub, o zgrozo, wyrażając swoje uczucia.

Jak więc przebiegają zazwyczaj obchody Walentynek w Japonii? Już niemal od początku roku witryny sklepowe wypełniają się po brzegi czekoladkami, pralinami i słodyczami w kolorowych, lśniących pudełkach, przykuwających uwagę klientów (a dokładniej klientek). Stąd też Święto Zakochanych nazywane jest tam częściej Dniem Czekolady. Co bardziej złośliwi mówią też, że jest to tylko i wyłącznie święto branży cukierniczej i trzeba przyznać, że jest w tym dużo prawdy. Dziewczęta – najczęściej uczennice liceów oraz studentki, ale też młode pracownice – kupują więc masowo te wielobarwne bombonierki przeładowane cukrem, aby właśnie 14-go lutego wręczyć je swoim kolegom lub szefom. Słodkie upominki nazywane są „giri choco„, co oznacza dokładnie „czekoladki obowiązku, powinności”.

Giri choco

Gesty te nie mają bowiem wiele wspólnego z uczuciami, wyznawanymi sobie przez młodych ludzi. To bardziej spłata długu społecznego i poczucie wyrażenia „wdzięczności natury społecznej”, wynikające z wyżej opisywanego modelu patriarchalnego. Tak po prostu wypada postąpić kobietom japońskim. Giri choco jednak również odgrywają znaczącą rolę, dlatego muszą być przygotowane w odpowiedni sposób. Trzeba bowiem dopasować zawartość prezentu, jego wielkość i opakowanie do osoby obdarowanej. Szef firmy móglby bowiem poczuć się urażony z otrzymania skromnego upominku, godnego „licealisty”.

Przygotowanie honmei-choco w anime Minami-ke Okawari

Oczywiście takie emocje jak zakochanie, miłość też nie są obce obywatelom Kraju Kwitnącej Wiśni, choć mają oni problem z ich uzewnętrznianiem. Jeśli dziewczyna naprawdę chce wyrazić swoje uczucia chłopakowi, który wpadł jej w oko, szykuje dla niego tzw. „honmei choco„.

Te czekoladki przygotowywane są bowiem własnoręcznie i na pewno oprócz cukru zawierają w sobie solidną dawkę innego rodzaju słodyczy.

Wręczenie takiego symbolu miłości nie zaskutkuje, niestety, romantyczną randką w stylu europejskim. Japońskie społeczeństwo nie uznaje bowiem spontanicznego okazywania uczuć w miejscach publicznych – nagannie odbierane jest nawet trzymanie się za ręce przez zakochanych, nie mówiąc już o pocałunkach lub przytulaniach na ulicy. Dlatego też w metropoliach roi się od „raabuhoteru” (w skrócie rabuho) czyli „hoteli miłości”, gdzie pary mogą swobodnie okazywać sobie względy (oczywiście w zależności od zasobu portfela).

Wracając do formy prezentowej przygotowywanej na Walentynki, japońscy (ale również i z innych krajów świata) wytwórcy słodyczy prześcigają się w pomysłach na kształty i smaki czekolady. Można bowiem znaleźć praliny przypominające już nie tylko serca, zwierzęta czy kwiaty, ale nawet będące podobiznami ulubionych bohaterów mangi, anime czy muzyki. Do tego też często opakowania robią większe wrażenie estetyczne, niż ich zawartość.

Od dobrych kilku lat obchodzenie Walentynek objęło również osoby niekoniecznie połączone węzłem miłości. Coraz częściej bowiem kobiety obdarowują słodkościami swoje koleżanki, przyjaciółki lub po prostu rozpieszczają same siebie. Wtedy mowa jest o „tomo choco„. Tę ostatnią tradycję zaczynają stosować też mężczyźni, również kupując sobie chociaż batonika czekoladowego (oczywiście poza tym, co otrzymają od koleżanek lub pracownic).

Temat japońskiego świętowania Walentynek (jako święta bardziej komercyjnego niż tradycyjnego) na dobre zagościł w popkulturze. Dlatego powstało wiele tytułów mang i anime, w których wręcz obowiązkowy jest rozdział/odcinek dotyczący Święta Zakochanych. Wymienić tu można serie takie jak „Ore Monogatari„, „Kimi ni todoke„, czy „Tanaka-kun wa Itsumo Kedaruge„. Wątki walentynkowe wplatane są nawet do serii na pierwszy rzut oka nie kojarzących się ze świętem miłości, jak na przykład anime o wampirach „Vampire Knight„. W anime „www.Working” z kolei jednym z bohaterów jest sam Św. Walenty.

Św. Walenty

Żeby jednak panie nie czuły się tak bardzo dyskryminowane (choć słowo to raczej nie istnieje w japońskim słowniku kulturowym), panowie obdarowani 14-go lutego mogą zrewanżować się paniom dokładnie miesiąc później, w tak zwany Biały Dzień, czyli odpowiednik europejskiego Dnia Kobiet. W ten dzień chłopcy i młodzi mężczyźni przygotowują dla swych wybranek lub koleżanek prezenty – najczęściej są to również słodycze (biała czekolada), ale też kwiaty, biżuteria czy bielizna. Popularna jest wtedy zasada sanbai gaeshi, czyli co najmniej dwu- a nawet trzykrotnego odwdzięczenia się za prezent otrzymany w „Dzień czekolady”. Zatem męska część społeczeństwa również może wykazać się kreatywnością, chcąc uzewnętrznić swoje uczucia. Nadal panuje również przekonanie, że to właśnie mężczyźni (jako lepiej zarabiający) powinni płacić rachunki na randkach lub spotkaniach towarzyskich.

Podsumowując te orientalne sposoby świętowania Dnia Zakochanych, można podumać nad informacją, zgodnie z którą społeczeństwo japońskie święcie wierzy, że 14 lutego w taki sposób obchodzony jest na całym świecie. Choć model z Kraju Kwitnącej Wiśni wcale nie wydaje się gorszy od amerykańskiego.

Fan kultury japońskiej. Wielbiciel twórczości Quentina Tarantino i J. R. R. Tolkiena. Classic-metal maniac, Prelegent i cosplayer-amator na konwentach.
Spokojny, nieśmiały, z empatią dla innych.

Grzbiety NIEpanoramiczne kolekcji komiksowych

Amore, amorek… [W podróży #5 ]