in , ,

Liga Sprawiedliwości – Niekończąca się walka. Tom 4 [recenzja]

Liga Sprawiedliwości wydawana przez Egmont w ramach linii DC Odrodzenie nie jest szczególnie wybitną serią. Co prawda dostarcza sporo rozrywki, lecz prezentowane przez nią historie nie zapisują się na długo w pamięci czytelników. Zobaczmy zatem, czy coś w tej kwestii zmieniło się, przy okazji premiery 4 tomu serii, zatytułowanego Niekończąca się walka.

Opis wydawcy: Czwarta część przygód Ligi Sprawiedliwości w kolekcji DC Odrodzenie. Liga Sprawiedliwości zginęła, a Manhattan został zniszczony. I z jakiegoś powodu wszystko to jest winą Flasha. Tajemniczy napastnik atakuje Szkarłatnego Sprintera i wszystkich wokół niego, obwiniając Flasha o śmierć swojej rodziny. Czy Flash i Batman rozwiążą zagadkę i uratują miasto, zanim dojdzie do ostatecznego zniszczenia metropolii?

Album ten składa się z pięciu niepowiązanych ze sobą historii, nad którymi pracowało pokaźne grono scenarzystów oraz rysowników. Stąd wynika nierówny poziom fabularny i graficzny przedstawionych historii.

Najciekawszą z nich jest tytułowa Niekończąca się walka autorstwa Bryana Hitcha. Opowieść ta rozpoczyna album i jest najdłuższa. Niczym w filmie Dzień Świstaka, Flash utyka w pętli czasowej i codziennie od nowa przeżywa brutalny atak rozgoryczonego naukowca.  W tej samej historii po raz kolejny pada ostrzeżenie dla Ligii przed zbliżającym się tajemniczym niebezpieczeństwem.

Ponadto mamy również historie, w których pierwsze skrzypce gra duet Zielonych Latarni: Jessica i Simon. Podbudowują oni pewność w siebie i udowadniają, iż słusznie należy im się miejsce w szeregach Ligii Sprawiedliwości.

Jedna z historii dzieje się tuż po zakończeniu 3. tomu serii Aquaman o którym pisałem tutaj.  Aquaman utknął w odizolowanej od reszty świata Atlantydzie, a jego miejsce w Lidze Sprawiedliwości zajmuje Mera. Osobiście bardzo lubię tę postać i nie mam nic przeciwko temu, aby ta zamiana miała miejsce na dłuższy czas. Tym bardziej, że udowodniła w tym tomie, iż jest naprawdę silna i lepiej mieć ją po swojej stronie 🙂

Warto wspomnieć, że w przedstawionych w albumie historiach ważną rolę odgrywają Batman oraz Wonder Woman. Są ukazani jako opiekunowie dla mniej doświadczonych członków drużyny, którzy nie chcą zawieść oczekiwań towarzyszy stanowiących dla nich niepodważalny autorytet. Świetnie ukazuje to więź panującą między członkami Ligii.

Jeżeli chodzi o warstwę graficzną, to wg mnie na pierwsze miejsce wysuwa się Ian Churchill. Jego prace są przejrzyste oraz pełne szczegółów. Wzbogacone odpowiednio dobranymi kolorami, są naprawdę miłym widokiem dla oczu. Pozostali rysownicy są daleko w tyle za tym utalentowanym brytyjskim rysownikiem.

Niekończąca się walka jest wartą polecenia pozycją. Co prawda zawartość jest dosyć nierówna, lecz jej różnorodność zapewni rozrywkę czytelnikowi. Co do samej jakości przedstawionych historii, widać wyraźny progres w stosunku do poprzednich tomów z serii. Lecz nie mówimy tu o jakimś naprawdę wysokim skoku jakości. Ot, ciekawe czytadło, idealne na chłodne, październikowe wieczory. Tym bardziej, iż po album ten można spokojnie sięgnąć bez znajomości poprzednich tomów.

Dane techniczne:

  • Scenariusz: Dan Abnett, Tom DeFalco, Bryan Hitch
  • Rysunek: Ian Churchill, Tom Derenick, Bryan Hitch, Philippe Briones
  • Wydawnictwo: Egmont
  • Tytuł oryginalny: DC Rebirth: Justice League Vol. 4: Endless
  • Wydawca oryginalny: DC Comics
  • Rok wydania oryginału: 2017
  • Liczba stron: 132
  • Format: 165×255 mm
  • Oprawa: miękka ze skrzydełkami
  • Papier: kredowy
  • Druk: kolor
  • Cena okładkowa: 39,99 zł

„Pets”. Komiks urban animals [recenzja]

#mniesiepodoba32 [Brad Kunkle]