in , ,

#KiedyśToByło2 – Ghost Rider/Wolverine/Punisher: Serca Ciemności (Hearts of Darkness)

Będąc w drodze do lub z pracy spoglądam ze smutkiem na dzisiejszą młodzież, która przemierza ulice z beznamiętnym wzrokiem wbitym w ekrany swoich smartfonów lub tłoczy się w grupach, wewnątrz których prowadzi konwersacje, sprawiające, iż postronnemu słuchaczowi więdną uszy. Nie widać ani nie słychać w nich żadnej pasji czy zainteresowań poza facebookiem, instagramem czy innymi mediami społecznościowymi. Wspominam wtedy swoje własne lata szkolne i comiesięczne wycieczki do kiosku Ruchu po nowe komiksy od wydawnictwa TM-Semic oraz omawianie ich zawartości z kolegami. Ehhh…. Kiedyś to było….

Tym razem celem mojej sentymentalnej podróży w przeszłość jest komiks Ghost Rider/Wolverine/Punisher: Serca Ciemności (Hearts of Darkness.), wydany w ramach Wydania Specjalnego, w którym TM-Semic przedstawiało dzieła różnych wydawnictw komiksowych (głównie Marvela, DC oraz Dark Horse Comics). Komiks ten został wypuszczony w 1995 roku z numeracją 2/95.

Jest to krótka, bo 50-stronicowa, mało ambitna, przewidywalna historia. Tytułowi bohaterowie zostali zwabieni tajemniczymi listami do miasteczka o iście uroczej nazwie – Korona Chrystusa. Nadawcą owych listów okazuje się być demon Blackheart – syn władcy Piekieł, Mephista. Chce on zwerbować trójkę bohaterów na swoją stronę, aby pomogli mu w obaleniu znienawidzonego przez niego rodziciela. Najsłabszym momentem całej fabuły jest składanie oferty przez demona. Oferowane przez niego nagrody są tak mało znaczące, że nie dziwi mnie natychmiastowa odmowa każdego z trzech protagonistów, nie poprzedzona ani chwilą zwątpienia. Oczywiście w tym momencie rozpoczyna się akcja o szybkim tempie, lecz nie dostarczająca widowiskowych scen wartych zapamiętana. Ciekawostką jest mała ilość postaci pobocznych, które poznajemy wraz z przebiegiem fabuły. Mamy zamieszkującą miasteczko samotną matkę i jej córkę, które goszczą tytułowych bohaterów. Pojawia się także sam władca Piekieł, Mephisto. Poświęcono także kilka kadrów bezosobowym kultystom, odprawiającym obrzęd, który sprowadza na Ziemię Blackhearta. I na tym się kończy lista postaci drugoplanowych 🙂

Howard Mackie – ur. 22 stycznia 1958

Autorem tej jakże „porywającej fabuły” jest Howard Mackie, amerykański twórca komiksowy, pracujący przez większość swojej kariery dla wydawnictwa Marvel. Pracował nad takimi tytułami jak X-Factor, Mutant X, The Amazing Spider-man. Najbardziej zasłynął nowymi przygodami Ghost Ridera z 1990 roku, w których to właśnie ten scenarzysta wprowadził postać Danny’ego Ketcha – nowego gospodarza Ducha Zemsty.

Historia zawarta w opisywanym komiksie jest błaha i mało nowatorska oraz zdołała wypełnić jedynie 50 stron. Biorąc pod uwagę jakość scenariusza tak mała ilość stron może jednak być plusem, dzięki któremu tytuł ten oceniam nieco wyżej niż Akty Zemsty tego samego autora, a o których wspomnę w kolejnym moim wpisie.

Plusem komiksu są (nie wierzę, że to piszę) rysunki Johna Romity Juniora. Miałem już tę wątpliwą przyjemność pisać o tym panu i mojej antypatii do jego prac przy okazji recenzji The Punisher: War Zone. Muszę przyznać, że ciekawie wyglądają w jego wykonaniu wynaturzone, demoniczne byty. Sylwetka Blackhearta, mimo prostego wyglądu, oddaje złowieszczy charakter. Niesamowicie wygląda przemiana Danyego Ketch’a w Ghost Ridera, podczas której widzimy, jak roztopiona skóra i tkanka mięśniowa spływają po kościach postaci.

Ale największe wrażenie wywołał na mnie kadr, ukazujący w całej okazałości Mephisto, o monstrualnych rozmiarach, spoczywającego na duszach nieszczęśników, którzy po śmierci zawitali do jego królestwa. Przez wiele lat był to mój jedyny kontakt z tą postacią, więc byłem przekonany (jak się potem okazało błędnie), że to jej oficjalny wygląd w uniwersum Marvela.

Nawet sobie nie wyobrażacie szoku i niedowierzania jakie odczułem, gdy nastały czasy stałego łącza internetowego i dowiedziałem się, iż Mephisto zazwyczaj przedstawiany jest tak, jak na obrazku. Chyba wolałem żyć w słodkiej niewiedzy

Serca Ciemności nie jest pozycją godną polecenia młodemu pokoleniu fanów komiksów, którzy nie wychowywali się na tytułach publikowanych przez TM-Semic. Dlatego, drogi czytelniku, jeżeli się zaliczasz do tego grona, nie trać czasu i pieniędzy na kupowanie tego komiksu na Allegro czy OLX, gdzie jest pełno ofert z tą pozycją. A jeżeli już koniecznie chcesz się zapoznać z tą historią, to zobacz czy nie ma jej w pobliskiej bibliotece. Lektura tego komiksu zajmuje tak mało czasu, że nie będziesz musiał nawet wypożyczać go do domu. Wystarczy tylko przysiąść na chwilę w czytelni.

Wystawa „Teraz komiks!”

Star Trek – tom pierwszy [Recenzja]