in , ,

#KiedyśToByło5 – Batman/Judge Dredd: Sąd nad Gotham

Kiedyś to były czasy. Teraz to nie ma czasów. Pamiętacie te intrygujące i niezwykle wciągające historie wydawane przez TM-Semic? Na przykład Maximum Clonage, Knightfall czy Reign of the Supermen? Wspominacie regularnie publikowane Wydania Specjalne? Albo w 100% kompletną serię Transformers? A pamiętacie ten najwyższej jakości papier stosowany w komiksach? Ehhh… kiedyś to było.

Oczywiście żartuję i TM-Semic miał sporo problemów, których, ze względu na sentyment do tamtych czasów, teraz nie pamiętamy. Ale trzeba przyznać, że wydawnictwo starało się jak mogło trafić w gusta czytelników. Przykładem tego jest Batman/Judge Dredd: Sąd nad Gotham, opublikowany w 1993 roku w ramach Wydania Specjalnego. Przyznaję ze z tą pozycją pierwszy raz do czynienia miałem kilka lat po jej premierze, lecz to i owo usłyszałem od znajomych, którzy natknęli się na ten komiks, gdy trafił on do kiosków.

Zanim przejdę do omówienia polskiego wydania, wypadałoby coś napisać o twórcach tego komiksu i jego fabule. Sąd nad Gotham (Judgment on Gotham) jest klasycznym dla lat 90-tych crossoverem, ukazującym spotkanie bohaterów pochodzących z dwóch różnych wydawnictw. To, co wyróżnia tę pozycję to fakt, iż mamy tu do czynienia z bohaterem amerykańskim (Batman – DC Comics) oraz brytyjskim (Judge Dredd – 2000 AD). W tamtym okresie wielu brytyjskich twórców współpracowało z DC Comics. Za fabułę komiksu odpowiedzialni byli Alan Grant i John Wagner. Postawili oni na prostotę, wprowadzając motyw technologii umożliwiającej skoki międzywymiarowe oraz ukazując mało wyrafinowany duet antagonistów: Scarecrow/Judge Death. Tę śmiercionośną parę muszą powstrzymać tytułowi protagoniści, którzy (jak to bywa w komiksach superbohaterskich) nie przepadają za sobą. Rola ich rozjemcy przypada Sędzi Anderson, która, posiadając zdolności telepatyczne, najszybciej uświadamia sobie, w jak wielkim zagrożeniu są mieszkańcy Gotham. Trzeba przyznać, że fabuła trzyma się kupy a jej tempo jest szybkie i nie posiada momentów, które by je spowolniło. Ponadto mamy do czynienia z dużą dawką przemocy. Odnoszę jedynie wrażenie, że w całej tej historii niewiele do roboty miał Dredd, poza oczywiście odgrażaniem się Batmanowi na ile to lat wsadzi go do pudła.

Najmocniejszym elementem tego komiksu nie jest fabuła lecz jego oprawa graficzna, której autorem jest Simon Bisley. O wysokiej jakości ilustracji świadczy sam fakt, iż artysta otrzymał za nie Nagrodę Eisnera w 1992 roku. Mi osobiście bardzo podoba się jak obskurne wydają się być oba miasta przedstawione w komiksie: Gotham City i Mega-City 1. Postacie ukazujące się w kadrach stron wydają się być karykaturami samych siebie, co idealnie pasuje do klimatu opowiadanej historii.

Świetnie zilustrowany, pełen przemocy komiks o przygodach m.in. Batmana powinien być w Polsce murowanym sukcesem o świetnej sprzedaży, prawda? Pewnie by tak było, gdyby nie „dobre chęci” wydawnictwa TM-Semic. Otóż komiks ten został wydrukowany na kredowym papierze, co było w tamtych czasach nowością i to kosztowną. Niewielu komiksomaniaków skusiło się na kupno tak ekskluzywnie wydanego komiksu, którego wysoka cena była odstraszająca. Można rzec, że Sąd nad Gotham wyprzedził swoje czasy. Ćwierć wieku po jego premierze miękka okładka i strony z kredowego papieru to standard. w jakim wydawana jest większość komiksów w Polsce. Jedynie strony teraz nie wypadają ze środka komiksu, jak to miało miejsce w egzemplarzach niektórych nabywców Sądu nad Gotham 😛

Pozycja ta zyskała na wartości tuż po upadku TM-Semic. Z racji tego, iż sprzedaż tej pozycji była niska, egzemplarze, które trafiły do antykwariatów czy serwisów aukcyjnych miały dosyć wygórowaną cenę. Osoby chętne do zapoznania się z tą pozycją mają od niedawna alternatywę w postaci albumu zatytułowanego Batman/Sędzia Dredd: Wszystkie Spotkania, wydanego przez Egmont w ramach kolekcji DC Deluxe. Album ten zawiera 4 historie ukazujące spotkanie tytułowych herosów, w tym także Sąd nad Gotham.

Wracając do wydania od TM-Semic spotkałem się kiedyś z określeniem, iż jest to pierwszy w Polsce komiks wydany na papierze kredowym. Nie wiem czy to sformułowanie jest prawdziwe czy nie. Może wśród czytelników tego artykułu znajdzie się ktoś kto może tę tezę potwierdzić lub obalić? Jeżeli tak, to uprzejmie proszę o podzielenie się tą informacją w komentarzu. Piszcie też proszę, jak Wam przypadł do gustu Sąd nad Gotham i jakie były Wasze odczucia co do jego formy wydania.

Bagno Szaleńców. Nowy S.T.A.L.K.E.R

Debata „Rynek komiksowy w Polsce” [video]